kretyńskie reklamy

October 17th, 2009

O kretyńskich reklamach można napisać 20 tomową encyklopedię, ja tylko przybliżę kilka radiowych, które wyjątkowo wkurwiają mnie w pracy.
Otóż ludzie w pracy słuchają RMF (sic!), a tam emitują pokaźne ilości reklam, w większości niestety równie idiotycznych, jak serwowana przez nich muzyka. Przedstawię pokrótce te, które wkurwiają mnie najbardziej. Wybaczcie, że nie podam dokładnych nazw produktów, ale po prostu ich nie pamiętam – pamiętam jedynie to, że dana rzecz działa mi na nerwy, ale tym, o czym traktuje nie chcę już sobie zaśmiecać pamięci. :P

Najbardziej wkurwiającą reklamą jest spot dotyczący pilarek Oleo-Mac. Śpiewają tam “oleo-mac, oleo-mac” z jakimiś rymami na melodię stadionową, co doprowadza mnie do szału.
Drugą jest reklama jakichś pastylek na kaszel, gdzie nauczycielka żali się dzieciom, iż ma chrypkę i chyba zrobi z tej racji kartkówkę, na co wyrywa się przemądrzały Jasio i poleca jej rzeczone pastylki. Nauczycielka cudownie zdrowieje w ciągu trzech sekund i mówi Jasiowi, że chyba będzie lekarzem. Za pierwszym razem można machnąć na to ręką, ale jak słyszę tą reklamę piąty raz w ciągu dwóch godzin….
Kolejna reklama to jakieś plasterki aromatyczne, gdzie mama tłumaczy dociekliwej córeczce, że przykleja je na piżamce, aby dziecku lepiej się spało. Cel szczytny, ale forma kretyńska (i irytująca).
Następną jest reklama leku Fervex, gdzie jakaś pani śpiewa o objawach grypy na melodię “Ciągle pada” Czerwonych Gitar. Ta, w oryginale bardzo sympatyczna, piosenka, ma jakiegoś pecha do debilnych przeróbek – wcześniej wykorzystano ją w reklamie jakiejś sieci komórkowej, z równie idiotycznym i nachalnym tekstem.
Ale reklamy leków z reguły są idiotyczne.
Ostatnią reklamą jest reklama jakichś tabletek ziołowych na ukojenie nerwów, smętny chórek śpiewa kretyńską piosenkę o cudownych właściwościach owego leku, coś ala ten nieszczęsny Vitaral. I faktycznie po tej reklamie człowiek ma ochotę zażyć taką tabletkę, ale wcześniej rozjebać radio…

Pierdolone Koleje Powolne ™

October 17th, 2009

Tytuł zapożyczyłam od Humana, dlatego też to “TM”. :D
Od tygodnia pracuję, a na miejsce pracy dojeżdżam pociągiem, co jest źródłem wielu ciekawych obserwacji, o których napiszę w tej notce.
Pomimo wielu niedogodności, jakie sprawia PKP prawda jest taka, że wolę kolej stokroć razy bardziej, niż autobusy. Nawet jak nie ma miejsca siedzącego, to i tak jest większy komfort niż w, jak to nazwał btn, blachosmrodzie, pociąg nie stoi w korkach (za to stoi w polu, no ale mniejsza) i dojadę na miejsce w 20 minut (teoretycznie), a nie godzinę. Poza tym jest ciepło i nie śmierdzi spalinami. Ale do ideału daleko.
No to pora na podsumowanie pierwszego tygodnia…
W necie jak byk pisze, że pociąg powrotny mam o 16.45. Tymczasem w rzeczywistości przyjeżdża on o 16.56. W poniedziałek myślałam, że po prostu się spóźnił, ale w następnych dniach było to samo. Na tym zadupiu nie ma dworca, rozkład jakiś wprawdzie wisi, ale zupełnie rozmija się z tym, co jest w necie i rzeczywistymi przyjazdami pociągów, więc zgaduję, że po prostu jest stary i nieaktualny, co chyba nikogo nie dziwi.
Marznąc na peronie postanowiłam sprawdzić, kiedy wg rozkładu internetowego coś jedzie, bo przecież może nagle coś się zmieniło, a na stronie PKP powinny być aktualne informacje. Co się okazało? Że strona PKP nie ma wersji dla telefonów komórkowych i zanim dokopałabym się do czegokolwiek – zjadłoby mi wszystkie pieniądze. Kolejny przykład wspaniałego dbania o klienta.
Rozwiązanie problemu przyszło samo – ruszam dupę szybciej, by zdążyć na wcześniejszy pociąg.

Peron to typowy peron na zadupiu – koślawe płytki chodnikowe, jeden śmietnik, wiata i pozostałości czegoś, co 40 lat temu z pewnością było małą poczekalnią. Nie ma dworca i nikt nie zapowiada pociągów, a to oznacza, że w zimie, kiedy spóźnienia nawet krótkobieżnych sięgają 20-30 minut, nawet nie dowiem się, czy pociąg się spóźni, czy może w ogóle nie przyjedzie i będę stać jak kołek na mrozie.
Wiata, nie remontowana od jakichś 40 lat, oczywiście przecieka w wielu miejscach, co sprawia, że schody są całe mokre. Nie chcę myśleć, co będzie, kiedy przyjdą mrozy i to wszystko zamarznie…

W środę nastał pierwszy atak zimy, czego konsekwencje odczuli oczywiście również pasażerowie PKP. Bo przecież te kilka centymetrów śniegu, które spadły na Śląsku są przeszkodą nie do ominięcia i paraliżują wszystko! Istna lawina. W czwartek jak zwykle poszłam na mój pociąg o 6.53. Trochę się spóźniłam, ale praktycznie cały czas idę wzdłuż torów (zarówno w domu jak i w miejscu pracy mam do torów bardzo blisko, ale do dworca muszę iść ~30 minut – paradoks ;]), więc jakby odjechał, to po prostu bym widziała. A tymczasem nie przyjechało nic. Ludzi coraz więcej, istny tłum się zrobił. W końcu przyjechał następny pociąg, oryginalnie odjeżdżający o 7.09, ale też z parominutowym opóźnieniem (ach te straszliwe 3 cm śniegu!). Każdy, kto podróżuje PKP wie, że brakuje wagonów i w większości pociągów jest po prostu ścisk. Tak było i tym razem, zwłaszcza że już na pierwszej stacji pociąg jest cały pełny. Stałam w korytarzu wciśnięta w kąt i chcąc nie chcąc opierałam się o drzwi. Cały czas miałam świadomość doskonałego stanu technicznego większości składów i tego, że w związku z tym owe drzwi mogą się np same otworzyć…
A w drodze powrotnej jakichś trzech zidiociałych gimnazjalistów bawiło się w otwieranie drzwi właśnie. Opierdolił ich jakiś facet, ale niespecjalnie się tym przejęli. Wziąć takiego smarka za fraki i wyjebać z tego jadącego pociągu to mało. :P A potem przeczytałam historię o facecie, który bawił się podobnie, wystawił przez te drzwi głowę, a one nagle się zamknęły…
Na szczęście moja trasa to tylko 20 minut, ale jak sobie pomyślę o nieszczęśnikach w dalekobieżnych pospiesznych…
Idzie zima, więc z pewnością napiszę jeszcze więcej takich notek. Niestety.

www.auschwitz.webd.pl

September 29th, 2009

Pragnę poinformować wszystkich, że od dziś mój serwis zmienia serwer i adres na www.auschwitz.webd.pl. Powód? Livenet to dobry serwer i generalnie nie było z nim żadnych problemów, ale jego oferta w porównaniu z ofertą webd przestała się po prostu opłacać.
Chciałam jeszcze raz bardzo podziękować panu o ksywce ClassicGOD oraz btn’owi, bez których wysiłku nie udałoby się uruchomić forum, a także Dabu za pomoc w skonfigurowaniu systemu newsów. :)

trzy filmiki

September 28th, 2009

Bo dawno żadnych nie wrzucałam. ;]
Pierwszy to… No samo zobaczycie. Jak to wczoraj ujął Human – najbezpieczniej oglądać ten filmik siedząc na klopie.

“Habba Babba? :O”

…a na koniec stara jak internet, ale zawsze śmieszna piwna piosenka w wykonaniu ludzików lego: