Już trzeci raz moja wizyta w kinie, co to ją odbyć miałam aby zobaczyć niskobudżetowe filmidło pt “Avatar” została odwołana! Jak mam to rozumieć? Chyba tylko tak, że film ów jest dziełem samego Belzebuba i aniołki w niebie chcą mnie uchronić przed zgubnym wpływem cywilizacji śmierci i całkowitą destrukcją tzw. kręgosłupa moralnego oraz mego meuodego umysłu. Ojej.
fatum
February 7th, 2010Telewizja Plwam
January 15th, 2010Coś zajebistego dzisiaj znalazłam i się muszę podzielić się.
Generalnie jestem sceptycznie nastawiona do tego typu produkcji, zwłaszcza po oglądaniu żenady w stylu “Gotuj z Hitlerem” (ja ja szajse cyklon B zig hajl truskawken – obsrałam całe gacie ze śmiechu po prostu), ale “Telewizja Plwam” miażdży.
Zresztą co tu gadać – obejrzyjcie sami. ;]
Największy fail ostatniego 20-lecia
December 18th, 2009Dziś Polskę i świat obiegła niebywała wiadomość: ktoś wziął i ukradł napis “Arbeit Macht Frei” z bramy Auschwitz.
O całej sprawie dowiedziałam się rano w pracy. W pierwszej chwili myślałam, że ktoś mnie wkręca, ale ludzie byli jak najbardziej poważni. Sprawdziłam wiadomości, w RMF trąbili o tym co godzinę, a i na naszym forum z samego rana pojawił się stosowny temat.
Powiem jedno – nie może mi się to pomieścić w głowie. Początkowo pomyślałam, że mógł to być po prostu głupi kawał – jakieś dupki stwierdziły “Buchniemy napis, schowamy w piwnicy i będziemy fajni” i jak pomyśleli tak zrobili, ale potem uznałam, że zabawny psikus nie byłby warty takiej fatygi, to samo dotyczy złomiarzy. Zatem kto? Na forum skłoniliśmy się ku tezie, że stoją za tym neonaziści albo w najlepszym wypadku jacyś, ujmijmy to tak, zbieracze ciekawych fantów.
Ale gorsze od samego faktu tej kradzieży jest to, że Muzeum w ogóle do czegoś takiego dopuściło. Owszem, jest straż muzealna, są kamery, ale co z tego, kiedy ochrony jak na lekarstwo, a obraz z kamer nie jest nigdzie zapisywany (dowiedziałam się tego z radia), co jest w ogóle absurdem rozmiarów kosmicznych. Mam ogromny szacunek dla PMA-B i pracujących w nim ludzi, ale niestety organizacja Muzeum pozostawia bardzo wiele do życzenia, a ten wypadek jest ukoronowaniem tego faktu.
Nie trzeba chyba mówić, że akcja była doskonale zaplanowana, bo odkręcić i wynieść coś takiego (napis sporo waży i znajduje się na wysokości ok. 5 metrów) to nie jest tak hop siup, jak wyniesienie batonika ze sklepu i nie trzeba być policjantem, żeby to wiedzieć. Ktoś dobrze znał się na rzeczy. Gdzie wtedy była ochrona?
Ta sytuacja jasno pokazała, że jeśli ktoś ma ochotę wywinąć podobny numer, może to zrobić i już. No i potem ktoś się budzi z ręką w nocniku. Jest to po prostu kompromitacja przed całym cywilizowanym światem.
Jak to ujęła koleżanka na forum – idiotów nigdy nie brakowało i nie zważają oni na nic, ale naprawdę nie mieści mi się w głowie, jak można być aż tak popierdolonym.
Jeśli ktoś ogłosi konkurs na największego faila ostatniego 20-lecia, to ta sprawa ma ogromne, jeśli nie największe szanse, aby go wygrać.
absurdy dnia codziennego
December 16th, 2009Pracuję teraz w dziale handlowym, ale tak czy owak często schodzę do magazynu i coś tam pakuję albo sprawdzam w towarzystwie mej drogiej koleżanki M.
W magazynie jest deficyt nożyków, wczoraj i dziś rano mieliśmy deficyt taśmy klejącej (godz. 10.30, w całej firmie ani jednej rolki
), a teraz doszedł deficyt maszynek, tych do oklejania taśmą. Były ze cztery, została jedna i też jest już trochę podłamana. Nam, pracownikom działu handlowego, maszynek ruszać nie wolno, są tylko dla vipów (tak jak i stół oraz nożyki). Tak więc z nich nie korzystamy. Dziś vipy poszły na drugie śniadanie, więc M. pyta naszego ulubionego magazyniera, czy może wziąć maszynkę. Nie może, maszynek nie ma, bo, jak to poetycko ujął, wszystkie porozpierdalaliśmy. Coś w tym musi być, zwłaszcza że w ogóle ich nie używamy. Ot logika.